25 lat: Od naszej sprawności zależy funkcjonowanie portu

Data publikacji:

„Jesteśmy najważniejszym ogniwem. Bez dostarczania energii nic w porcie nie będzie działało…” Rozmowa z p. Maciejem Malinowskim, elektrykiem z Głównego Punktu Zasilania (GPZ) świnoujskiego Działu Energetyki Spółki INFRA-PORT.

Agnieszka Przybylska: – Od kiedy Pan pracuje w Spółce INFRA-PORT??

Maciej Malinowski: – Trafiłem tutaj, z pełnymi uprawnieniami, w 2016 r. Jestem elektrykiem, z  zawodu i z zamiłowania, po szkole zawodowej w Trzebiatowie. Mamy tu doświadczoną załogę. To bardzo odpowiedzialna praca, którą trzeba rzetelnie wykonywać. Chciałbym się też dalej rozwijać, tym bardziej, że pracuję z pasją. Przydałyby się czasem jakieś nowe szkolenia.

AP: – Czy myślał Pan, by skorzystać z możliwości opłacania przez INFRA-PORT dalszego kształcenia zawodowego: technikum, potem ewentualnie niestacjonarne studia?

MM: – To bardzo ciekawa propozycja, nad którą się poważnie zastanowię.

AP: – Jaka jest specyfika Waszej pracy w Spółce INFRA-PORT?

MM: – Nasz kilkunastoosobowy zespół, obsługujący Główne Przyłącze Zasilania w porcie, w  Świnoujściu, musi być stale w pełnym pogotowiu. Chodzi o to, żeby non stop utrzymywać różne urządzenia w pełni sprawne. Jesteśmy najważniejszym ogniwem. Bez dostarczania energii, nic w porcie nie będzie działało, ani oświetlenie, ani różne urządzenia przeładowcze; nawet woda w kranie nie będzie leciała, gdy bez zasilania staną pompy. Od naszej sprawności zależy więc funkcjonowanie portu. Dlatego, gdy dochodzi do jakiejś awarii, robimy wszystko, co możemy, by jak najszybciej ją usunąć, jeśli jest to możliwe. Musimy zdążyć, w takim czasie, jak to przewidują wymogi, przepisy portowe. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli gdzieś jest zasilanie awaryjne, wystarcza to tylko w ograniczonym zakresie.

AP: – Czy Firma dostarcza Wam wszystkiego tego, co jest niezbędne w Waszym działaniach?

MM: – Nie ma z tym problemu. Mamy zapewnione to, co potrzeba, a gdy coś jest już zużyte przez eksploatację, zostaje wymienione na nowe, sprawniejsze. Na bieżąco są modernizowane stacje transformatorowe i rozdzielnie elektryczne. Czuwa nad tym nasz kierownik, p. Piotr Struski.

AP: – Spędzacie tu, jako załoga, ze sobą sporo czasu. Czy to jest łatwe?

MM: – Można powiedzieć, że nasze miejsce pracy jest zamknięte, nikt tu nie może obcy wejść bez specjalnej zgody . Mamy tu jakby swój mały, drugi dom. Jest nawet kuchenka z pełnym wyposażeniem, jest stołówka, jest też telewizor. Tutaj trwa pełne pogotowie 24 godziny na dobę. Jesteśmy razem, docieramy się, nasza załoga to taka zgrana paczka kilkunastu osób. W  naszym zawodzie ważne jest wzajemne zaufanie. Od działania jednego może zależeć zdrowie a nawet życie drugiego. Żeby jeden mógł bezpiecznie pracować, musi wiedzieć, że  kolega na pewno „ściągnął” (tzn. wyłączył, dop. AP) napięcie, że nic mu nie grozi. Tu, u nas, bez zaufania – nie da rady! Bezpieczeństwo – przede wszystkim!

AP: – Czy coś, Pana zdaniem, warto udoskonalić?

MM: – Jest pewien problem: z jednej strony wynagrodzenie mogłoby być trochę wyższe, z  drugiej strony to kwestia dojazdu do pracy. Kilku z nas codziennie dojeżdża do pracy z  Wolina. To 50 km każdego dnia. Jeździmy wspólnie, na zmianę, swoimi autami, ale i tak to  wysoki koszt. Bylibyśmy wdzięczni, gdyby został zorganizowany transport, albo gdyby przynajmniej częściowo rozliczano nam koszty dojazdu.

AP: – Życzę dobrych rozwiązań w tym zakresie i dziękuję za rozmowę.