25 lat: Najważniejsi są ludzie

Data publikacji:

Rozmowa z p. Wiesławem Andrzejczakiem, Kierownikiem Działu Zaplecza Technicznego Spółki INFRA-PORT.

Agnieszka Przybylska: – Czy 25 lat dla Firmy to dużo, czy mało?

Wiesław Andrzejczak: – Z mojej perspektywy zawodowej, a pracuję od 15 r.ż. i mam obecnie przepracowane 45 lat, 25-lecie to nie jest długi okres, ale dla danej firmy to jest sporo. Już sam fakt trwania, pomimo różnych trudności, zasługuje na uznanie. Spółka INFRA-PORT powstała w 1994 roku z połączenia trzech spółek pracowniczych, wyłonionych wcześniej z Portu: TRANS-PORT SERVICE, BUD-PORT oraz TEL-PORT. Minione 25 lat widzę też jako upływ czasu, również w  smutnym wymiarze odchodzenia koleżanek i kolegów, ich  pogrzebów.

AP: – Jakie były te lata dla Spółki?

WA: – Nie zawsze było łatwo. Zagrożeniem dla istnienia INFRA-PORTU stał się poważny kryzys w roku 2002, który udało się przetrwać, ale za cenę redukcji etatów z 230 do 150 zatrudnionych i obniżenia pensji dla tych, którzy zostali. Część osób odeszła na emeryturę, wielu jednak pracowników zostało zwolnionych. Czasy były wtedy bardzo trudne, poziom bezrobocia przekraczał 20%. Serce się krajało, gdy widziało się przygnębienie tych, co musieli odejść, ale nie było wtedy innego wyjścia, była to cena za ocalenie firmy przed upadkiem. To był bardzo trudny moment, i dla załogi, i dla firmy. Jedynym ratunkiem było dobrowolne obniżenie pensji i rezygnacja z części należnych wcześniej przywilejów finansowych oraz  zmniejszenie zatrudnienia z 230 na 150 pracowników. Widziałem to z obu stron: zależało mi, tak jak innym, by ocalić firmę, a zarazem jako związkowiec widziałem dramat zwalnianych ludzi. Jestem przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Portowców przy Spółce INFRA-PORT i sprawy pracowników były i są dla mnie bardzo ważne. Nasz związek jest całkowicie odrębny, nie podlegamy pod jakąkolwiek centralę związkową. Jesteśmy aktywni w naszej firmie. Obecny Prezes, Przemysław Nagórski, od początku zapraszał wszystkie trzy istniejące u nas związki zawodowe: NSZZ „Solidarność”, Związek Zawodowy Inżynierów i Techników oraz nasz związek NSZZ Portowców, do wszelkich negocjacji dotyczących spraw pracowniczych. Oczywiście z tego zaproszenia, jako związkowcy, korzystamy, uczestnicząc w takich rozmowach. Dzisiaj, na szczęście, jest lepiej. Spółka zmieniła się, na plus, nie tylko wizualnie. Obecnie jednak doświadczamy, podobnie jak  inni, trudności ze znalezieniem nowych młodych pracowników.

AP: – Od kiedy pracuje Pan w Spółce INFRA-PORT?

WA: – W Spółce pracuję od początku jej istnienia, ale swoją drogę zawodową zaczynałem w  1973 roku, pracując wpierw jako uczeń, a potem jako mechanik maszyn budowlanych, w  nieistniejącym dziś Szczecińskim Przedsiębiorstwie Robót Inżynieryjnych. Obecna droga zawodowa miała początek w  1982 r., gdy zatrudniłem się jako kierowca w Dziale Transportu szczecińskiego Portu, tu, gdzie dziś mieści się nasza Spółka. Potem kolejno pełniłem funkcję dyspozytora transportu, następnie głównego dyspozytora transportu, a obecnie jestem Kierownikiem Działu Zaplecza Technicznego. Sukcesywnie podnosiłem także swoje kwalifikacje zawodowe: począwszy od szkoły przyzakładowej budowlanej, przez technikum budowlane, a następnie studia na Uniwersytecie Szczecińskim: pierwszy kierunek ekonomia i  zarządzanie przedsiębiorstwem oraz drugi kierunek, w ramach studiów podyplomowych, prawo administracyjne. Nie wymagano ode mnie, jako pracownika, takich studiów, ale  zdobywałem to wykształcenie dla własnego rozwoju i na własny koszt, godząc to z  obowiązkami zawodowymi.

AP: – Czym jest dla Pana Spółka INFRA-PORT?

WA: – Najbardziej cenię ludzi, z którymi pracuję. Dla mnie, i chyba nie tylko dla mnie, ta firma to przede wszystkim ludzie. Ludzie, relacje między nimi, wzajemne zaufanie – to wszystko sprawia , że Spółka INFRA-PORT jest dla nas ważna, dla mnie, dla moich podwładnych, dla kierowników, dla wszystkich. Gdy odnoszę sukces, to jest to zawsze efekt wspólnych działań, efekt współpracy, opartej na koleżeństwie i wzajemnym zaufaniu. Pracownicy z dużym stażem trzymają się naszej Spółki, bo cenią ją za to, czym jest. Dla młodych, którzy dopiero zaczynają, najważniejszy jest poziom zarobków, ze względu na potrzeby rodzinne. Patrzą na firmę mniej sentymentalnie i czasem podejmują decyzję o  zmianie miejsca pracy. Dla nas, pracowników z  długim stażem, pamiętających bardzo poważne zagrożenie bytu firmy sprzed 17 lat, ważniejsze od wygórowanych roszczeń finansowych jest zadbanie o to, by firma trwała nadal, dla tych, którzy przyjdą tu po nas.

AP: – Co jest najważniejsze dla dobrego funkcjonowania takiej firmy, jak INFRA-PORT?

WA: – Zawsze byłem zdania, że należy inwestować na dwóch poziomach: jeden to samochody i sprzęt, a  drugi to ludzie. Oba kierunki są równie ważne. Bez takiego inwestowania firma nie będzie kwitła. Jest o co walczyć, bo jesteśmy potrzebni na rynku, na pewno jesteśmy potrzebni Portowi. Nasi specjaliści mają niezbędną wiedzę i doświadczenie do realizacji stałych zleceń od Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, znają np. pełen rozkład kanalizacji na terenie Portu. Niezależnie od stałych zleceń stajemy też do przetargów ogłaszanych przez ZMPSiŚ oraz przez inne podmioty. Niestety, ma to również swoje negatywne strony: aby dać konkurencyjną ofertę i wygrać przetarg, trzeba ograniczać koszty własne, co ma przełożenie na ograniczone możliwości podwyżek dla pracowników. Podwyższenie pensji skutkuje wyższymi kosztami dla pracodawcy, co z kolei zmniejsza szansę wygrania przetargu. Firma, która tak jak my legalnie zatrudnia pracowników i odprowadza należne podatki musi konkurować z innymi, nie zawsze działającymi podobnie. Pomni na to, oraz pamiętając kryzys z 2002 roku, rozważnie podchodzimy do tego, o co możemy poprosić Prezesa. Liczy się przyszłość tych, co  zostaną, gdy my odejdziemy. Ja odchodzę za pięć lat, ale zależy mi, by Spółka trwała nadal. Dla nas, pracowników, ta firma jest ważna, dla każdego z  nas, dla kadry, dla moich podwładnych. To widać, z  jakim zaangażowaniem wszyscy pracują: od kierowników po mechaników, tych co na sprzęcie.

AP: – Najmocniejsza strona firmy to…

WA: – …ludzie! Przede wszystkim ludzie, a pozostałe rzeczy są tylko pochodną.

AP: – Żałuję, że…

WA: – Żałuję, że się zestarzałem. Innych rzeczy nie żałuję… Ciężko będzie kiedyś rozstawać się z firmą. Gdy będę odchodził za 5 lat, będę miał 50 lat pracy.

AP: – Pana hasło dla następców?

WA: – Warto pracować, warto się starać, warto być sobą…

AP: – Dziękuję za rozmowę.