25 lat: Jesteśmy dla innych wiarygodni

Data publikacji:

„Trzeba powiedzieć, że jesteśmy odbierani jako wiarygodna firma, bo wszystkie faktury płacone są w terminie. Przed laty różnie z tym bywało…”. Rozmowa z magistrem ekonomii, Mirosławem Rozmanowskim, Specjalistą ds. Zakupów w Spółce INFRA-PORT

Agnieszka Przybylska: – Pana droga zawodowa zbiega się z dwudziestoma pięcioma latami istnienia Spółki INFRA-PORT?

Mirosław Rozmanowski: – Oczywiście, pracuję tu od początku. Nasza Spółka powstała 25 lat temu z połączenia trzech spółek: BUD-PORT, TEL-PORT i  TRANS-PORT SERVICE. Moja  droga zawodowa jest jednak jeszcze dłuższa. W Porcie podjąłem pracę 30 lat temu, 2 stycznia 1989 roku. Wcześniej jeszcze, jako mgr ekonomii, specjalność ekonomista transportu, 8 lat pracowałem w Przedsiębiorstwie Spedycji Krajowej. Początkowo w  Spółce pracowałem jako dyspozytor zmianowy. Było nas czterech dyspozytorów na dobę, w  gotowości przez cały rok, łącznie ze świętami. O każdej porze dnia i nocy, w sytuacjach awaryjnych, można było do nas dzwonić. Czuwaliśmy nad sprzętem na naszym terenie (wtedy dzierżawiliśmy od Portu ponad dwa razy większy obszar niż obecnie) i dysponowaliśmy użycie sprzętu, tam gdzie była taka potrzeba. Pamiętam powódź stulecia w roku 1997. Bardzo baliśmy się, żeby nie została zalana nasza baza, która była świeżo po remoncie. Trzeba było obłożyć teren workami. Nie wiadomo było, czy woda nie wyleje się ze studzienek kanalizacyjnych. W końcu okazało się, że woda zalała niemieckie tereny, i nic nam tu, w Szczecinie, się nie stało. Od 2011 roku doszło do likwidacji stanowisk dyspozytorów zmianowych, taborem zarządza teraz p. Andrzejczak, zaś wynajęta firma ochroniarska przejęła pilnowanie terenu naszej Spółki. W latach 2005-2010, w związku z przejęciem przez INFRA-PORT obsługi odbioru odpadów ze statków w Porcie, zajmowałem się tym bezpośrednio, jednocześnie prowadząc dokumentację tych działań. To było ciekawe zajęcie: można było poznawać ludzi z różnych krajów, a przy tym to była okazja do posługiwania się językiem angielskim czy rosyjskim. Stawka godzinowa była atrakcyjna, a całodobowy odbiór odpadów dawał możliwość wypracowania wielu nadgodzin. Gdy INFRA-PORT stracił tę usługę, bo inna firma wygrała przetarg, w 2011 roku zaproponowano mi pracę na stanowisku Specjalisty ds. zakupów, co robię aż do dzisiaj. Potem INFRA-PORT, w konsorcjum z inną firmą na nowo zaczął odbierać ze statków odpady, wróciła do mnie sprawa ewidencjonowania tych działań. Głównym moim zadaniem jest jednak zaopatrzenie Firmy we wszystko, co niezbędne.

AP: – To odpowiedzialna praca?

MR: – To rzeczywiście odpowiedzialna praca, choć czasem jest to drobny zakup za przysłowiową złotówkę. Ostatnio mam do czynienia z zakupem dotyczącym sprzętu za ponad czterysta tysięcy złotych. Trzeba czuwać, by wszystko zrobione było jak najlepiej, bez żadnej omyłki.

AP: – Nie ma problemu z opłacaniem przez INFRA-PORT faktur za zamówione materiały czy sprzęty?

MR: – Trzeba powiedzieć, że jesteśmy odbierani jako wiarygodna firma, bo wszystkie faktury płacone są w terminie. Przed laty różnie z tym bywało… Wiarygodna firma to także taka, gdzie pracownicy mogą być spokojni, że dostaną swe wynagrodzenie na czas, w odpowiedniej wysokości i z opłaconym ZUS-em i podatkami. Zarobki może u nas nie są najwyższe, ale  wszystko płacone jest solidnie, tyle co się należy, i wtedy, kiedy trzeba. Zauważam, jeżdżąc w różne miejsca, że inni nas lubią, że nasza Spółka jest dobrze odbierana.

AP: – Jak Pan, jako ekonomista, ocenia system oparty na przetargach?

MR: – Przetargi nie są zbyt korzystne dla takiej firmy, jak nasza, bo wymuszają na nas minimalizację kosztów, co może mieć, niestety, przełożenie na wysokość pensji. Jest też inny problem. Proszę sobie wyobrazić sytuację nabycia, pod kątem jakiegoś przetargu, kosztownego sprzętu przewidzianego do realizacji specjalistycznej usługi. Stajemy do przetargu, ale wygrywa ktoś inny. Sprzęt stoi niewykorzystany, pieniądz, zainwestowany w sprzęt, jest zamrożony. Przetargi mogłyby lepiej funkcjonować, gdyby było tak, jak w innych krajach: jest tam uśredniona cena, bo skrajne oferty tj. najniższe i najwyższe się odrzuca. Podobnie miało być i w Polsce, ale stało się inaczej.

AP: – Co najbardziej ceni Pan w Spółce INFRA-PORT?

MR: – To dobre miejsce pracy, bez presji, uciążliwego nadzoru. Dużo mi do emerytury nie zostało. Mam nadzieję, że tu sobie spokojnie dociągnę do końca.

AP: – Spokojnie? Patrząc z boku widać, że jest Pan bardzo zabiegany.

MR: – To prawda, powinienem raczej powiedzieć: „Spokojnie, ale i pracowicie”. Praca zaopatrzeniowca to taka praca, że ciągle jest co robić, w trasie, albo przy komputerze. Pracuje się tu dobrze, Załoga tworzy całość, odnosi się do siebie przyjaźnie, bez rozbicia na robotników i pracowników umysłowych.

AP: – Dziękuję za rozmowę.